Niall leżał na jednym z łóżek szpitalnych. Na sali byli wszyscy oprócz Zayn'a.
- Nic mi nie jest - powiedział mój chłopak. Denerwowało mnie to, bo gdyby nic mu nie było lekarz nie zostawił by go w szpitalu.
- Ja Cie na prawdę przepraszam Niall - mówił zdenerwowany Louis chodząc w jedną i drugą stronę.
- Nie masz za co, Louis. To był mecz, a po za tym trawa była ślizga. - powiedział zupełnie na luzie.
- Jak to nic się nie stało ?! - krzykłam. - A co jak nie będziesz mógł chodzić ? - spytałam cala roztrzęsiona.
- Jade, spokojnie - na moim ramieniu poczułam dłoń Perrie. Odwróciłam się i przytuliłam się do mojej przyjaciółki. - Chodź, wyjdziemy - powiedziała i ruszyła ze mną w stronę wyjścia.
Noga strasznie mnie bolała mimo to humor mi dopisywał.
- A mogłem wygrać - powiedziałem do załamanego Louisa. On poważnie się obwiniał o to co się stało, a to przecież nie jego wina. Spojrzałem na Hazzę, który stal z Kendall przy oknie. O czymś rozmawiali. Nagle dziewczyna pobladła i wybiegła z sali, zaraz za Nią wybiegł Hazz. Liam z Dan siedzieli na sofie i czekali na rozwiniecie się akcji. El pocieszała Louisa.
- Jestem głodny - powiedziałem. W brzuchu mi straszliwie burczało.
- Co chcesz to zjedzenia ? - zapytała Dan patrząc się na mnie.
- Coś z Nando's - odpowiedziałem wciąż się szczerząc.
- Chodź Liam - powiedziała Dan wstając z sofy. Chłopakowi nie chciało się ruszać, ale wstał.
- Ktoś coś chce jeszcze ? Bo dwa razy łazić nie będę - powiedział swoim męskim głosem, lecz ani Lou ani El nic nie chcieli. - To my zaraz wracamy. - powiedział i wyszedł razem z Dan z sali. Zostałem sam z Lou i El. Chłopak siedział z opuszczoną głową.
- Louis.. - odezwałem się. Chłopak zerknął na mnie. Jego oczy były smutne. - Przecież to na prawdę nie Twoja wina - powtórzyłem to samo zdanie po raz kolejny.
- Moja, bo jakby nie ja to nic by Ci się nie stało. Fakt trawa była mokra, ale to ja wpadłem na Ciebie i to ja stanąłem na Twoim kolanie. - powiedział mój przyjaciel.
- Kochanie, już się nie zadręczaj - powiedziała El do swojego chłopaka. Na sale wszedł Zayn.
- Ku*wa Niall ! Co Ty odwalasz ? Co się stało ? - zaczął szczelać pytaniami niczym żołnierz karabinem w dany cel.
- Grałem z Louisem mecz. No i potklęm się, Louis na mnie wpadł i nogą nadepnął mi na kolano. - powiedziałem krzywiąc się. Zayn uważnie słuchał tego co mówiłem. Raz po raz zerkał na załamanego przyjaciela.
- Louis, to nie Twoja wina - podszedł do niego Zayn. Louis spojrzał na Niego.
- Ta.. - pokiwał głową i wyszedł z sali. Mijając się z Harrym.
- Co się stało,że tak wybiegliście z Kendall z sali ? - spytałem ciekawy. Harry spojrzał na mnie, ale nie odpowiedział na pytanie. Stanął przy oknie i gapił się na rosnące drzewa w parku. Eleanor wstała i podeszła do Hazzy.
- Hallo, ziemia do Styles'a. Niall o coś pytał. - Hazz spojrzał na Nią, ale nic nie odpowiedział. Zachowywał się tak jakby mu mowę odjęło. Dziewczyna pokiwała głową.
- I co mówią lekarze ? Co z nogą ? - spytał zmartwiony Zayn siadając obok mnie na krzesełku.
- Zrobili mi USG kolana i położyli mnie tutaj. - powiedziałem zaciskając pięści.
- Boli co ? - zadał chyba najgłupsze pytanie.
- Nie no coś Ty, swędzi - powiedziałem poirytowany.
- Kendall jest chyba w ciąży - odezwał się nagle Harry. Wszyscy w trójkę spojrzeliśmy na Hazzę.
- Że co ?! - krzykliśmy razem. Chłopak się odwróci.
- Kendall jest chyba w ciąży - powtórzył. Był cały blady.
- Dlaczego tak uważasz ? - spytała El, wstając z sofy.
- Strasznie ją wymiotuje i jakoś się zmieniła - powiedział loczek. Z tych nerwów bawił się palcami.
- Może się zatruła ? - El próbowała uratować całą sytuacje i jakoś wybrnąć z tego. Hazz spojrzał na Nią.
- Niby czym ? Jemy to samo - powiedział. Z jego głosu wynikało, że cholernie się boi. W sumie nie dziwiłem się mu, też bym się bał gdyby Jade wymiotowała i był bym pewny,że się niczym nie zatruła. Nie planowaliśmy dzieci. Jesteśmy jeszcze młodzi, a poza tym dziecko to ogromny obowiązek.
- No to ładnie stary - odezwał się Zayn. Skarciłem go spojrzeniem, chłopak umilkł.
- Gdzie ona jest ? - spytała El, kierując się w stronę wyjścia.
- W łazience - odpowiedział Styles. Dziewczyna wyszła z sali.
piątek, 30 maja 2014
czwartek, 29 maja 2014
#Rozdział 1
- No gdzie oni są ? - pomyślałem zaczynając się o nich martwić. Nigdy wcześniej nie spóźniali się na umówione spotkanie. Siedziałem w restauracji od dobrych 20 min. nie zamówiłem sobie nic do jedzenia, bo nie wypadało by tak ich samych zostawić. Postanowiłem zadzwonić do Harry'ego.Wyjąłem z kieszeni telefon, wybrałem numer do Stylesa i zadzwoniłem. Po trzech sygnałach usłyszałem.
- Ohh.. tak !! Styles.. mocniej ! - zatkało mnie. Siedziałem przed dobre 10 min nie dając żadnego znaku życia. Gdy się otrząsłem rozłączyłem się i poprosiłem kelnera. Ten przyszedł i podał mi menu. Zostawił mnie sam na sam z myślami. Otworzyłem kartę i zacząłem czytać co dobrego serwują dziś na obiad. W głowię wciąż miałem jęki Kendall. Zrobiło mi się przez moment głupio, ale po chwili zacząłem się śmiać sam do siebie. Po kolejnych 10 minutach złożyłem swoje zamówienie i czekałem na nie. Dostałem sms'a. Odczytałem go.
" Cześć Zayn. Przepraszamy wypadło nam coś pilnego. Harry xx "
Pokiwałem głową i odłożyłem telefon na bok.
- Coś ważnego - zacząłem pyskować sam do siebie. Nie lubiłem jak ktoś się ze mną umawiał i nie przychodził. Czułem, ze ta osoba lekceważy sobie moja osobę. Otrzymałem swoje zamówienie. Na talerzu były ziemniaki mięso i surówka. Wziąłem sztućce i zacząłem jeść. Delektowałem się każdym kęsem dobrze doprawionego mięsa. Gdy zjadłem obiad zamówiłem sobie lody czekoladowe. Zacząłem żałować, że nie wziąłem ze sobą Perrie. Nie lubiłem zbytnio tak sam jeść. W trasie jadałem z kumplami, w domu z rodziną, a teraz z Perrie, ale nie chciała iść na spotkanie z Harrym i Kendall, ponieważ nie przepadała za młodą Jenner. W sumie nie wiedziałem dlaczego. Od razu ją polubiłem. Wydawała się być mila i grzeczna. Miała dobry wpływ na Stylesa. Chociaż obawiałem się, że ten erotoman sprowadzi ją na zła ścieżkę. Otrzymałem zamówione lody. Zacząłem je jeść. Usłyszałem dzwonek swojego telefonu. Wyjąłem po Niego rękę. Dzwoniła Jade. Odebrałem.
- Cześć Zayn - usłyszałem w słuchawce. Głos dziewczyny był roztrzęsiony.
- No cześć, coś się stało ? - zadałem pytanie nakładając na łyżeczkę odrobinę lodu.
- Gdzie jesteś ?? - odpowiedziała pytaniem na pytanie czego nie lubiłem.
- W restauracji - powiedziałem zaczynając się martwić. - Coś się stało ? - zadałem po raz drugi pytanie.
- Niall .. Niall jest w szpitalu ! - powiedziała i zaczęła płakać. Serce zaczęło walić mi jak głupie.
- Co ?! Dlaczego ?? - zadawałem pytanie jedno po drugim.
- Grał z Louisem na boisku i w pewnym momencie upadł.- powiedziała Jade. Odechciało mi się jeść.
- Zaraz będę. W którym szpitalu jesteście ? - spytałem odkładając łyżeczkę.
- W św. Anny - powiedziała. - Do zobaczenia - dodała i rozłączyła się. Zawołałem kelnera. Zapłaciłem i szybko wyszedłem z restauracji. Wsiadłem do swojego nowego auta. Udałem się do szpitala.
- Ohh.. tak !! Styles.. mocniej ! - zatkało mnie. Siedziałem przed dobre 10 min nie dając żadnego znaku życia. Gdy się otrząsłem rozłączyłem się i poprosiłem kelnera. Ten przyszedł i podał mi menu. Zostawił mnie sam na sam z myślami. Otworzyłem kartę i zacząłem czytać co dobrego serwują dziś na obiad. W głowię wciąż miałem jęki Kendall. Zrobiło mi się przez moment głupio, ale po chwili zacząłem się śmiać sam do siebie. Po kolejnych 10 minutach złożyłem swoje zamówienie i czekałem na nie. Dostałem sms'a. Odczytałem go.
" Cześć Zayn. Przepraszamy wypadło nam coś pilnego. Harry xx "
Pokiwałem głową i odłożyłem telefon na bok.
- Coś ważnego - zacząłem pyskować sam do siebie. Nie lubiłem jak ktoś się ze mną umawiał i nie przychodził. Czułem, ze ta osoba lekceważy sobie moja osobę. Otrzymałem swoje zamówienie. Na talerzu były ziemniaki mięso i surówka. Wziąłem sztućce i zacząłem jeść. Delektowałem się każdym kęsem dobrze doprawionego mięsa. Gdy zjadłem obiad zamówiłem sobie lody czekoladowe. Zacząłem żałować, że nie wziąłem ze sobą Perrie. Nie lubiłem zbytnio tak sam jeść. W trasie jadałem z kumplami, w domu z rodziną, a teraz z Perrie, ale nie chciała iść na spotkanie z Harrym i Kendall, ponieważ nie przepadała za młodą Jenner. W sumie nie wiedziałem dlaczego. Od razu ją polubiłem. Wydawała się być mila i grzeczna. Miała dobry wpływ na Stylesa. Chociaż obawiałem się, że ten erotoman sprowadzi ją na zła ścieżkę. Otrzymałem zamówione lody. Zacząłem je jeść. Usłyszałem dzwonek swojego telefonu. Wyjąłem po Niego rękę. Dzwoniła Jade. Odebrałem.
- Cześć Zayn - usłyszałem w słuchawce. Głos dziewczyny był roztrzęsiony.
- No cześć, coś się stało ? - zadałem pytanie nakładając na łyżeczkę odrobinę lodu.
- Gdzie jesteś ?? - odpowiedziała pytaniem na pytanie czego nie lubiłem.
- W restauracji - powiedziałem zaczynając się martwić. - Coś się stało ? - zadałem po raz drugi pytanie.
- Niall .. Niall jest w szpitalu ! - powiedziała i zaczęła płakać. Serce zaczęło walić mi jak głupie.
- Co ?! Dlaczego ?? - zadawałem pytanie jedno po drugim.
- Grał z Louisem na boisku i w pewnym momencie upadł.- powiedziała Jade. Odechciało mi się jeść.
- Zaraz będę. W którym szpitalu jesteście ? - spytałem odkładając łyżeczkę.
- W św. Anny - powiedziała. - Do zobaczenia - dodała i rozłączyła się. Zawołałem kelnera. Zapłaciłem i szybko wyszedłem z restauracji. Wsiadłem do swojego nowego auta. Udałem się do szpitala.
# Prolog.
Siedziałam w sypialni i przeglądałam się w lustrze. Był piękny słoneczny dzień. Miałam dziś jechać z Harrym na obiad, na który nas zaprosił Zayn. Bardzo się cieszyłam z tego spotkania, gdyż bardzo długo się z Nim nie widzieliśmy. Od kąt się zaręczył z Perrie strasznie mało czasu spędza z przyjaciółmi. Usiadłam na łóżku. Wciąż patrzyłam się w lustro. Nie wiedziałam kompletnie w co się ubrać. Nagle poczułam,że jest mi nie dobrze. Szybko pobiegłam do łazienki, zwymiotowało mnie. Usiadłam na ziemi i wytarłam usta ręcznikiem. Wzięłam parę głęboki oddechów po czym wstałam i podeszłam do umywalki. Odkręciłam kurek i umyłam zęby. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam jakoś dziwnie. Coś mi się w sobie nie podobało. Czułam,że coś się ze mną dzieje. Głęboko oddychając weszłam z powrotem do sypialni. Stanęłam w lustrze. Podciągłam do góry koszulkę i obserwowałam swój brzuch.
- Głupia ! - pomyślałam w duchu. - Przecież nie jestem w żadnej ciąży. Na pewno wczorajsza pizza była jakaś nie świeża. - powiedziałam sobie w myślach. Oddychłam z ulgą. Zeszłam na dół.
- Harry! - zawołałam wchodząc do kuchni. - Oczywiście Harry gdzieś wybył nic mi nie mówiąc. - pokiwałam nerwowo główką. Wyjęłam sobie kubek z szafki i miętę. Włączyłam wodę i usiadłam przy stole. Na stole leżała jakaś gazeta. Zaczęłam ją oglądać. Po raz kolejny zaczęło mi być nie dobrze. Wstałam i pobiegłam z powrotem do łazienki. Ponownie mnie zwymiotowało.
- Cholera jasna ! - krzyknęłam wycierając usta ręcznikiem. Wypukałam usta wodą. Ręcznik wrzuciłam do pralki. Weszłam do kuchni i zalałam sobie miętę. Usiadłam przy stole. Czekałam na Harry'ego. Po jakiś 20 minutach do kuchni wszedł mój chłopak.
- Gdzie byłeś ? - zadałam pytanie. Przed zadaniem pytania nie zauważyłam reklamówek, które trzymał w rękach.
- Poszedłem zrobić jakieś zakupy, bo w lodówce pustki. - powiedział patrząc na mnie. - Kochanie ? - bacznie mi się zaczął przyglądać.
- Tak ? - spojrzałam na Niego. Chłopak pochylił się nade mną.
- Coś kiesko się czujesz, prawda ? - zadał pytanie. Uniosłam jedną brew ku górze.
- No powiem Ci,że ta pizza była jakaś nie świeża. Bo mnie wymiotuje - powiedziałam krzywiąc usta na smak kwasu w buzi.
- Hmm.. dziwne, bo mi nic nie jest - powiedział Harry chowając kupione produkty do szafek. Pokiwałam główką.
- To uważasz,że jestem w ciąży ? - spytałam. Serce zaczęło mi bić mocniej.
- Hola, hola.. wypluj te słowa. Jesteśmy za młodzi na dzieci. - powiedziałam poddenerwowany. Spojrzałam na Niego. Z Jego miny wynikało,że on poważnie nie chciał mieć teraz dzieci. No w sumie miał rację, bo jesteśmy młodzi. Mieliśmy na dzieci jeszcze czas.
- Nie no to nie możliwe. Kochaliśmy się trzy dni temu i się zabezpieczyliśmy. - powiedziałam próbując uspokoić jego i siebie samą. Wstałam i stanęłam przed Nim, delikatnie się uśmiechając.
- Miejmy nadzieje Kochanie - chłopak objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Patrzył mi w oczy. Uśmiechał się tym swoim zadziornym uśmiechem, który tak bardzo kochałam. Wziął mnie na ręce i posadził na blacie kuchennym, zaczęliśmy się całować. Splotłam jedną dłoń w Jego włosy,a drugą na szyj. Jego dłoń błądziła po moich udach, a drugą wciąż mnie obejmować.
- Chodźmy do sypialni. - wyszeptałam, gdy zaczął rozpinać mi koszulę i całować moją szyję.
- Głupia ! - pomyślałam w duchu. - Przecież nie jestem w żadnej ciąży. Na pewno wczorajsza pizza była jakaś nie świeża. - powiedziałam sobie w myślach. Oddychłam z ulgą. Zeszłam na dół.
- Harry! - zawołałam wchodząc do kuchni. - Oczywiście Harry gdzieś wybył nic mi nie mówiąc. - pokiwałam nerwowo główką. Wyjęłam sobie kubek z szafki i miętę. Włączyłam wodę i usiadłam przy stole. Na stole leżała jakaś gazeta. Zaczęłam ją oglądać. Po raz kolejny zaczęło mi być nie dobrze. Wstałam i pobiegłam z powrotem do łazienki. Ponownie mnie zwymiotowało.
- Cholera jasna ! - krzyknęłam wycierając usta ręcznikiem. Wypukałam usta wodą. Ręcznik wrzuciłam do pralki. Weszłam do kuchni i zalałam sobie miętę. Usiadłam przy stole. Czekałam na Harry'ego. Po jakiś 20 minutach do kuchni wszedł mój chłopak.
- Gdzie byłeś ? - zadałam pytanie. Przed zadaniem pytania nie zauważyłam reklamówek, które trzymał w rękach.
- Poszedłem zrobić jakieś zakupy, bo w lodówce pustki. - powiedział patrząc na mnie. - Kochanie ? - bacznie mi się zaczął przyglądać.
- Tak ? - spojrzałam na Niego. Chłopak pochylił się nade mną.
- Coś kiesko się czujesz, prawda ? - zadał pytanie. Uniosłam jedną brew ku górze.
- No powiem Ci,że ta pizza była jakaś nie świeża. Bo mnie wymiotuje - powiedziałam krzywiąc usta na smak kwasu w buzi.
- Hmm.. dziwne, bo mi nic nie jest - powiedział Harry chowając kupione produkty do szafek. Pokiwałam główką.
- To uważasz,że jestem w ciąży ? - spytałam. Serce zaczęło mi bić mocniej.
- Hola, hola.. wypluj te słowa. Jesteśmy za młodzi na dzieci. - powiedziałam poddenerwowany. Spojrzałam na Niego. Z Jego miny wynikało,że on poważnie nie chciał mieć teraz dzieci. No w sumie miał rację, bo jesteśmy młodzi. Mieliśmy na dzieci jeszcze czas.
- Nie no to nie możliwe. Kochaliśmy się trzy dni temu i się zabezpieczyliśmy. - powiedziałam próbując uspokoić jego i siebie samą. Wstałam i stanęłam przed Nim, delikatnie się uśmiechając.
- Miejmy nadzieje Kochanie - chłopak objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Patrzył mi w oczy. Uśmiechał się tym swoim zadziornym uśmiechem, który tak bardzo kochałam. Wziął mnie na ręce i posadził na blacie kuchennym, zaczęliśmy się całować. Splotłam jedną dłoń w Jego włosy,a drugą na szyj. Jego dłoń błądziła po moich udach, a drugą wciąż mnie obejmować.
- Chodźmy do sypialni. - wyszeptałam, gdy zaczął rozpinać mi koszulę i całować moją szyję.
#Bohaterowie
Kendall Nicola Jenner
Harry Edward Styles
Jade Amelia Thirlwall
Niall James Horan
Eleanor Jane Calder
Louis William Tomlinson
Perrie Jasmine Edwards
Zayn Javedd Malik
Danielle Peazer
Liam James Payne
Taylor Alison Swift
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









